Zostały mi tutaj ponad dwa tygodnie. Więc postanowiłam zapomnieć o moich wszystkich polskich smuteczkach i zacząć żyć. Oczywiście, że powinnam tak zrobić od początku - ale chyba u mnie tak to nie działa.
Jeśli są tu osoby, które czytały mój wcześniejszy blog - to wiecie, że miałam jakiś czas bordowy samochód. Lubiłam go no i ten kolor. Już kiedyś porównywałam go do innego koloru, ale zapomnijmy o tym... Chodzi mi o to, że znalazłam lepszy odcień bordo. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, haha. Tym razem nie chodzi o samochód. Oh god, teraz w sumie mogę bez metafor. Po prostu tak sobie czysto teoretycznie pomyślałam (no dobra, od dzisiaj praktycznie), że pora zrobić brytyjski milowy krok i poszaleć. W sumie to tak szaleje, że taranuje ludzi na schodach :) I tak pewnie znajdzie się jakaś osoba co powie, że to specjalnie. Ale w 100% nie, po prostu się spóźniłam i zapomniałam, że tu na odwrót się po schodach chodzi. Hm, tylko schody były puste ... ciekawe ciekawe :) Nie rozumiem bardziej tego tekstu niż napisałabym to metaforą, ale cóż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz