niedziela, 23 października 2016

Paradoksy

Przerażają mnie czasem ludzkie uczucia i emocje. Szczególnie te moje. Dziś rozpłakałam się ze szczęścia, dosłownie. Chyba pierwsza taka chwila w moim życiu. Dotychczas płakałam tylko z bezradności i czasem smutku. Dziś było inaczej. Niekiedy trzeba spojrzeć na wszystko z tej drugiej strony. Wiadomo, człowiek taka istota, która chce więcej i więcej. Zdarza się tak, że nie doceniamy tego co mamy. Ja też podchodziłam ostatnio tylko tak, by nie stać w miejscu. Ciągle do przodu i do przodu. A w rezultacie cofałam się. Kiedyś o pewnych rzeczach tylko sobie marzyłam, a dziś są codziennością, na którą coraz mniej zwracam uwagę. No i w końcu nadszedł taki dzień, że wszystko do mnie doszło. A dokładnie przekonałam się, że jestem obecnie w sytuacji, za którą młodsza ja by zabiła. Więc dlaczego tego nie potrafię docenić? Nie wiem, wszystko mnie przerasta... Plany, działania, pomysły. Mam ich milion na sekundę. Połowa niemożliwych, 1/4 dziwnych i nienormalnych i ćwiartka tych, które jestem w stanie zrealizować. No ale dobra,,, chyba powinnam tu napisać jak bardzo jestem z siebie dumna i jak bardzo się cieszę. Od tego zacznijmy. Bo to był dobry dzień, tak jak poprzednie. 


/ paradoksy
gdy zabiłeś mnie już tysiąc razy
a ja nadal tu jestem.

środa, 12 października 2016

----

Wiatr, łza zmienia się w lód 
Strach w nas to wróg u wrót 
Zamach na nas dwoje 
My oboje winni wojen 
Płacz, walcz, zrób wiele prób 
Twój śmiech chcę słyszeć znów 
To moja, twoja wina
Chcę żebyś mocno trzymał mnie.

sobota, 1 października 2016

Sekunda

Nie zawsze jest kolorowo. Tak, zazwyczaj piszę tu w dwóch przypadkach: albo kiedy jest mega pięknie... motylki dookoła i te sprawy, albo kiedy jest ponuro. No cóż, czasem nie mogę zapanować nad własnymi myślami i choć jest pięknie, to nie mogę w to uwierzyć. Ba... zamiast się tym cieszyć, to czekam kiedy będzie źle, bo przecież nie może być tak fajnie... Ale od początku, chaotycznie i bez sensu, ale od początku...
Nie lubię tego jak inni mnie oceniają. "Przecież masz wszystko... samochód, telefon i wszystko czego zapragniesz - dlaczego narzekasz?". Tylko czy te materialne rzeczy dadzą mi szczęście? Może jakaś część mnie to docenia, ale nie o to chodzi w życiu. Znacznie bardziej cieszy mnie zarobione 50 zł, niż to które dostałam od rodziców. Zrobiłam coś sama i udowodniłam, że potrafię. To mnie cieszy. Mam w sobie ogromną motywację i siłę. Oczywiście, że nie do wszystkich spraw... no chciałabym ... Tak jak na poprzednim blogu pisałam, że potrafię wstać o 5, żeby być na 7 w szkole... Tylko dla jednej rzeczy, tylko dla sekundy, która odmieniła moje życie. A teraz? Potrafię przesiedzieć przy pracy całą noc, położyć się o 6:30 na dwie godziny po czym wstać i wrócić do komputera. Co z tego, że byłam padnięta... dodatkowo ogarnęłam cały dom, normalna ja nie miałaby na to siły. Teraz jak nawet o tym pomyślę, to nie mam siły. Jednak coś ją dodało. Już rozumiem wszystko, wiem dlaczego uważasz mnie za silną psychicznie i dzielną. Ktoś inny by się już załamał, a ja ciągle wracam. Mimo, że bywają dni, w których przeklinam wszystko i postanawiam, że już nigdy więcej... kurde, naprawdę nigdy się tyle nie napłakałam ani nie nawyzywałam się od głupich itd itp... Po tym wszystkim trzymam się tego, że to koniec. No i przychodzi ta sekunda, zawsze coś nieoczekiwanego, nagłego i zadziwiającego. Przewraca mój świat znowu do góry nogami, przestaję być zła. Po tych wszystkich dziwnych akcjach mam wrażenie, że to ja sobie stwarzam te problemy... może i jestem naiwna i daję sobą manipulować... tylko to nie jest tak, że nagle powiem sobie koniec i tyle. Zbyt skomplikowanych spraw nie da się załatwić jednym słowem. Narazie sklejam te puzzle kropelką, bo pieprzone skurczybyki lubią się gubić ;) 

Mam ochotę tu dużo napisać, ale myślę że jak na publiczny blog to i tak za dużo... Tak czy owak obecnie robię sobie przerwę w moich motywacjach. Spokojnie czekam na kolejny zaskakujący moment, bo sama siebie też mam dość :D Naprawdę... nie umiem z sobą wytrzymać. Uczelnio jak dobrze, że się zaczynasz. Matko!!!  ♥


Prawie zapomniałam, eh. Trzeba pożegnać oficjalnie martwy granat. Tak jak żegnałam moje bordo, żegnam granacika. Nie wiem kurde, jakąś mowę pogrzebową powinnam utworzyć czy co? *Bla bla bla*, zostaniesz zawsze w mej pamięci oraz pamięci mojej Audicy. Napisałabym tu więcej rzeczy, ale już wystarczy mojego porąbania na dziś :D