Przerażają mnie czasem ludzkie uczucia i emocje. Szczególnie te moje. Dziś rozpłakałam się ze szczęścia, dosłownie. Chyba pierwsza taka chwila w moim życiu. Dotychczas płakałam tylko z bezradności i czasem smutku. Dziś było inaczej. Niekiedy trzeba spojrzeć na wszystko z tej drugiej strony. Wiadomo, człowiek taka istota, która chce więcej i więcej. Zdarza się tak, że nie doceniamy tego co mamy. Ja też podchodziłam ostatnio tylko tak, by nie stać w miejscu. Ciągle do przodu i do przodu. A w rezultacie cofałam się. Kiedyś o pewnych rzeczach tylko sobie marzyłam, a dziś są codziennością, na którą coraz mniej zwracam uwagę. No i w końcu nadszedł taki dzień, że wszystko do mnie doszło. A dokładnie przekonałam się, że jestem obecnie w sytuacji, za którą młodsza ja by zabiła. Więc dlaczego tego nie potrafię docenić? Nie wiem, wszystko mnie przerasta... Plany, działania, pomysły. Mam ich milion na sekundę. Połowa niemożliwych, 1/4 dziwnych i nienormalnych i ćwiartka tych, które jestem w stanie zrealizować. No ale dobra,,, chyba powinnam tu napisać jak bardzo jestem z siebie dumna i jak bardzo się cieszę. Od tego zacznijmy. Bo to był dobry dzień, tak jak poprzednie.
/ paradoksy
gdy zabiłeś mnie już tysiąc razy
a ja nadal tu jestem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz