poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Wszystko na raz = nic

Oh już po próbnej ustnej. Jest dobrze, jest 90% ... Tak szczerze to do teraz nie wiem o czym mówiłam. Czuję się jakbym była w innym świecie w momencie tej maturki. Chociaż dobrym wyjściem to nie jest. Szkoła się kończy. Wszystko się kończy, a ja czuję się co raz bardziej bezsilna. No niestety, ja nic na to nie poradzę. 

Ostatnio robię wszystko na raz. Dosłownie wszystko. Tu matma, tu jakieś coś z foto, tu kończę projekt. Jeszcze nigdy nie miałam takiego nieogaru jak mam teraz. Najgorsze jest to, że wszystkiego na raz się nie da zrobić. Zazwyczaj wychodzi z tego jedno wielkie nic. Serio za niecały miesiąc matura? Ja tego nie czuję. Chciałabym mieć takie lajtowe dni jak to miałam pod koniec 2 klasy. To było coś. Chociaż teraz jest lepiej (no może po za tym nieogarnięciem). Dziś rano leżąc sobie w łóżeczku tak sobie myślałam jak w okresie tego jednego roku mogło wszystko się tak zmienić. Oczywiście na plus. Może to sen? A jeżeli to nie sen. To mój podstępny charakterze ... muszę cię pochwalić ... zdziałałeś naprawdę COŚ. Dziękuję. Haha, jak to dziwnie brzmi. Ale to mój blog i mogę pisać co tylko chcę!!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz