środa, 16 kwietnia 2014

poniedziałek, sobota, sobota, sobota ....

Straciłam orientację w czasie. Przez to, że siedzę w domu czuję się jakby była ciągle sobota. Super? No jak dla mnie nie. Muszę przyznać, że tęsknię za tą codzienną rutyną. Za dylematami w stylu: "iść na angielski, czy pospać pół godziny dłużej". Tyle narzekałam na tę szkołę, a teraz to tak nudno i w ogóle bezsensu. Nawet nie mam chęci uczyć się do matury. 
Sobota. Tak, ciągle sobota. Czy przyjdzie jeszcze kiedyś niedziela? Te czekanie z uśmiechem na poniedziałek. Przebieranie się i myślenie co ubrać. Jazda na te dwie godziny, 'bicie' się o miejsce parkingowe. Uśmiech, dobry humor, mój parapet. Nawet nie wiecie jak będę tęsknić za tą miejscówką. To tam odbywały się najgłupsze jak i najważniejsze rozmowy. Tam można było obserwować ludzi, tańczyć do rytmu piosenek z radiowęzła. Pić tę cholernie przesłodzoną kawę. Narzekać na oceny z matmy, uzupełniać zadania, obgadywać samochody za oknem... Dni słoneczne, deszczowe, śnieg. Tak mi upłynął cały ten rok, a nawet trzy.  
Pisząc to mam ciągle w pamięci 1 wrzesień 2013. Weszłam do szkoły stanęłam przy tym parapecie i stwierdziłam, że to będzie dobry rok. No i chyba taki był. Chociaż było wiele nieciekawych sytuacji, to te fajne je wymazują. 
Na szczęście w przyszłą środę będzie ta wyczekiwana 'niedziela'. Może do tego czasu nie zgubię się w czasoprzestrzeni. Tak, nie zamierzam się zgubić w nicości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz