niedziela, 26 kwietnia 2015

ponad barierami

Godzina 00:05, 26 kwietnia 2015 roku. Jak obiecałam notka jest... I to o dziwo terminowo, żadnych przesunięć datowych, podróży w czasie i innych takich... Nie mam zielonego pojęcia co napisać - tak jak wspominałam w zapowiedzi nie jest to jakaś wybitna data. Jeśli już by tak patrzeć, datą bardziej zmieniającą mój żywot jest 22 kwiecień albo nawet zakres 22-26.04.2013. No, ale dla magii to uznałam datę 26 kwietnia. Kurde, chciałabym coś fajnego napisać, takiego przyjemnego i łatwego w odbiorze. Niestety ciężko pisać o swoich subiektywnych odczuciach. Wiadomo, że nie przeleje tego na internetowy "papier"... Mogę napisać tyle, że od tej notki z poprzedniego bloga napisanej w ten dzień nic się nie zmieniło. Za co naprawdę siebie podziwiam, bo tło i otoczenie to wciąż jest inne... Powiem tak, co można świętować dziś? To, że pokonałam siebie i swoje bariery. Piszę o tym tu wciąż i wciąż - ale to był taki dzień przełomu... Można powiedzieć, że otwarłam oczy szeroko na świat - odnalazłam to co najbardziej mnie bawi i zostawiłam tą swoją bezosobowość daleko z tyłu. Więc to świętujemy. Byle tak dalej... trzeci roku leć sobie leć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz