Połowa kwietnia wybiła... pora na drugą notkę. Oh jak patrzę na to jak się za te wpisy zabieram, to mam ochotę schować się i nie wychodzić - w sumie wyjdzie na to samo - czyli tak czy siak ogarniętych czasowo notek nie będzie. Wiecie co mnie przeraża? To, że w tym miesiącu mam napisać jakąś tematyczną, a nie mam zielonego pomysłu na temat... Hehe.
Co tam u mnie? Jak życie? A muszę powiedzieć, że zaskakująco super. Może to sen? Nie no myślę, że to po prostu wiosna. Wszystko się budzi do życia po tej dziwnej zimie. Tak, wiem że zima się skończyła już prawie miesiąc temu - ale tak ciepło, ciepło jest dopiero teraz! Racja, nie chodzi w tym wywodzie o temperaturę, a raczej o odczucia, uczucia, emocje itp. Muszę przyznać, że pod paroma względami mój kierunek studiów wpłynął na mnie pozytywnie. Jak poskładać te wszystkie puzzle to wyjdzie moje superowe samopoczucie.
"Konsekwencje i lód kruszymy w drinkach, gdy nadciąga maj..." piosenka odkryta chyba rok temu, a może dwa? Nie wiem, ale jest naprawdę adekwatna do wszystkiego co się dzieje teraz czy nawet działo się rok temu, no i dwa lata temu również. Chociaż te dwa lata temu to sobie jeszcze pisałam na poprzednim blogu i głównym celem były szybowcowe wiraże przeplatane z czeskimi słówkami. Dwa jakże ambitne plany, a wylądowałam i tak w Katowicach. Spoko, czeskie słówka poczekają jeszcze rok :*
Właśnie sobie zepsułam plan na inną notkę, ale nie ważne. Chyba za późno jest na to by myśleć co do czego. Taka już wiosna jest, zasiewa wśród ludzi nieogar. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz