sobota, 31 stycznia 2015

Przypadek? Nie sądze

Tak jak wspominałam w poprzednim poście pora na jakąś przemyślaną notkę. Dawno tu tego nie było, a nawet mogę powiedzieć że od początku istnienia tego bloga. Chociaż sama nie wiem, zależy jak na to patrzeć. 
Temat o którym będę dziś pisać podrzucił mi P., cóż to jest? No tak, pewnie się domyślacie już po tytule tej notki... PRZYPADEK. Czy w ogóle istnieje coś takiego? Może zacznę od tego, że należę do tych osób, które wierzą w przeznaczenie. Nie raz już mnie 'hejcono', że wierzę w zabobony i jestem po prostu głupia. Ale heeeej, spójrzcie na siebie (osoby które mi to wytykały) - nie wierzycie w nic i również nic ze swoim życiem nie robicie... czekacie na gotowe, powodzenia. 
Wiara w przeznaczenie w sumie odrzuca takie pojęcie jak przypadek. No bo nic się nie dzieje przez przypadek, wg mnie. Każde zdarzenie, dobry czy zły wybór do czegoś prowadzi. "Nie ma złego, co by na dobre nie wyszło" - przyznam, że wiele razy klęłam na los o jakieś pierdoły ("oh mogłam tego nie robić; co ja zrobiłam, to wszystko przez...") obydwa blogi są najlepszym przykładem na to. Tylko gdyby nie tamte sytuacje nie byłabym zapewne taka jaka teraz jestem. Myślę, że właśnie te "przypadki" są specjalnie poukładane tak, aby w końcu było dobrze. Oczywiście, że wszystko zależy od podejścia... a podejście zależy od danych sytuacji, milion razy to już przerabiałam. Od zawsze byłam wielką pesymistką, jednak z czasem to się zmniejszało i zmniejsza nadal. Wszystko jest gdzieś zapisane (jak to moja mama mówi), każdy nasz ruch, nasze decyzje i postanowienia. Trochę jak kolejka zadań w Simsach. Możemy mówić, "ahahahaha losie przechytrzę cię - zrobię inaczej". A tak naprawdę tylko się dostosowaliśmy, jesteśmy tym kim jesteśmy i raczej przeciwstawiając się światu nie zmienimy się na lepsze. Trzeba walczyć o swoje, ciężko pracować i uczyć się życia - tak żeby całe te nasze doświadczenie przekazać naszym dzieciom. 

środa, 28 stycznia 2015

Nieskazitelna biel

Nie wiem czy to zauważyliście, ale bardzo często używam na tym blogu nazw kolorów. Każdy wymieniony (w sumie to chyba były tylko dwa i na poprzednim blogu jeszcze jeden) ma dla mnie ogromne sentymentalne znaczenie. Trochę to wyda się dziwne, bo np. moje zdjęcia wolę w odcieniach szarości. No, ale to powiązania ze sobą nie ma. Kolory które widzę, które uwielbiam zawsze z czymś identyfikuje. Jedne mają znaczenie, które można znaleźć spokojnie na internetach - a inne mają je nadane przeze mnie. Teraz do tej paczuszki barw dołączyła nowa. Biel - z czym może się kojarzyć? Z pokojem, zgodą, czystością. Oj zgadzam się z tym, no może nie w stu procentach - ale to pierwsze znaczenie chyba jest prawidłowe. Biała biel, ładnie brzmi (wiem, że nie powinno się tej formy używać - ale jak widać na blogu używam wielu dziwnych form i odmian... wszystko specjalnie) oh i ma kolejne znaczenie, przypomina mi o sobotnim egzaminie z podstaw fotografii. Muaaaah, pozdrawiam serdecznie... 


***


A teraz tak organizacyjnie, w roboczych czeka już tematyczna notka. Taaaak jest! Styczeń będzie mieć równe pięć notek, dokonałam tego...
Co u mnie? Oj ciężko, sesja, egzaminy, zaliczenia. Wszystko na raz. Jedynie dziś dzień wolny, spędzony na studio - zadanie na techniki fot. się same nie zrobi, a szkoda bo studio dla mnie to ogromne zło. 
W lutym szykuje się parę ciekawych spraw, o których na pewno tu napiszę - pochwalę się itd., potem marzec też pełen ciekawych rzeczy (nie, moje urodziny do nich nie należą...) między innymi rocznica bloga, także wracam do tych pięciu notek na miesiąc. Póki dzieje się coś to jest dobrze, bo pisanie ciągle o moich monotonnych dniach nie jest fajne. 




to tyle na dziś, dobranoc.



środa, 21 stycznia 2015

filozofia życia ... i kolokwium.

Muszę uczyć się filozofii na jutrzejsze kolokwium, ale oczywiście biorę się za wszystko tylko nie to co trzeba. Postanowiłam więc napisać. Tak jak było to jakoś niecały rok temu z matmą. Chciałam napisać jakąś przemyślaną i ogarniętą notką. Mam już nawet temat, ale chyba będzie on w następnym wpisie... Że tak powiem, jeszcze do końca jej nie stworzyłam w swojej głowie. To wszystko przez to, że tak rzadko tu piszę. Chociaż system pięciu notek na miesiąc wg mnie jest idealny. Nie za mało, nie za dużo. 

Byłam dziś w moim starym liceum na studio. W sumie przypomniałam sobie jak przez te trzy lata było fajnie. No przede wszystkim beztrosko... tęsknię za tym wszystkim. Milion razy narzekałam na tym blogu (albo na poprzednim) na rutynę, a teraz mi tego brakuje. Wszystko było takie poukładane, wiedziałam kiedy, co i jak... Taka życiowa kalkulacja można by powiedzieć, no ale udana. Wchodząc na studio poczułam zapach ciemni, inni powiedzą: bleh, fuj, meh,  jak można z tym mieć dobre wspomnienia?! - a ja odpowiem, czemu nie? Tyle tam przesiedziałam w trzeciej klasie, że teraz tego brakuje. Jasne, że nie patrzę przez pryzmat pracy, ale dobrej zabawy - tak to traktowałam, poważniej zaczęłam dopiero jak miałam sama przygotować chemię. No i na pewno mówię tak przez to, że to wszystko teraz ma inny wydźwięk i dobre wspomnienia są jeszcze lepsze. 


dobra, bo filozofia wzywa, 
ciąg dalszy może będzie, 
postaram się to edytować i dodać coś więcej. 
a teraz teleportacja na inną kartę przeglądarki. 

niedziela, 18 stycznia 2015

śnieg w zimę? no nie ...

Cześć wszystkim, cześć sobie - chyba ta druga forma brzmi bardziej odpowiednio. A może jednak ktoś mnie tu śledzi? Tak czy owak - czas na notkę. Jest zimowa niedziela - taka ze śniegiem (aż to zdanie wyróżnię, bo przedwczoraj było 15 stopni). Cóż ciekawego robić w taki dzień? Hmmm, słodkie lenistwo przeplatane z nauką i planowaniem zadania na techniki fot. - co też można zaliczyć do nauki. Szczerze? Myślałam, że internet odwali za mnie robotę i ukaże mi zdjęcie jak ustawić te przeklęte lampy (fizycznie ustawić, nie ekspozycje itd.). Oczywiście, że teraz teoretycznie nie muszę tego rozumieć - ale chcę!!! Także co ogarniam sama to zrobię, a co nie to poproszę o rozrysowanie. 

Jak już jesteśmy przy temacie foto, to przyznam szczerze, że ostatnio mało robię. W tamtym roku miałam jakąś większą motywację. Ale spójrzmy prawdzie w oczy ... do szkoły robiłam tyle co nic, a swój wolny czas spędzałam albo na pracowni foto (nie zawsze pracując, ale jednak!) albo w plenerze szukając magii w zwykłych rzeczach. Teraz siedzę i uczę się biliona dziwnych rzeczy. Kiedy mam wolne oczywiście staram się gdzieś iść, no ale teraz gdy mam wolne to też pierwszeństwo mają inne sprawy. Aż to podsumuję hasztagowo... #nonieźle.

Co do tych uczelnianych spraw... Póki co idzie ładnie, ale zbliżają się najgorsze egzaminy - szczególnie ustny ze społecznych uwarunkowań języka. Jak wiecie z poprzednich notek, z tym mam największy problem. Jak jest stres to nawet zdania nie potrafię ładnie sklecić. No, ale trzeba przeżyć nie wymagam tu jakiś ocen wygórowanych. Tym razem trzy wystarczy. :)


Dobra to tyle na dziś, pamiętajcie - jeszcze 3 notki styczniowe się tu pojawią! Postaram się w miarę terminowo je dodać, a nie z "cofaniem" czasu. Tak, czasem tak robię! ;)

poniedziałek, 12 stycznia 2015

2015!!!!

Cześć, witam, dobry wieczór! Długo mnie nie było, wiem i przepraszam. Cóż musiałam sobie w główce poukładać parę spraw. Mam nawet w wersjach roboczych jedną notkę, którą chciałam dodać - ale wolę to opisać wszystko tutaj. Razem z podsumowaniem mojego 2014 roku. Spokojnie nie będzie długie ;). Zacznijmy jednak od tego co dzieje się teraz, bo dzieje się dużo. No nareszcie czuję, że żyję i podoba mi się wszystko dookoła. Wyjątkiem jest zepsuty tramwaj, ale po za tym nawet deszcz sprawia, że się uśmiecham. Uwolniłam się od bardzo przytłaczającej sprawy i szczerze? Najlepszy wybór w moim życiu... Jeśli mam spędzać dnie, tygodnie, miesiące, a może nawet lata próbując zmienić jakąś osobę, to wolę odpuścić... Co jest trochę dowodem na to, że w jakimś stopniu jestem głupia - ponieważ próbowałam dokonać niemożliwego. No cóż, na błędach się uczymy - tak też zrobię!
Nie wiem czy narzekałam tu na studia, a jeśli tak to hmmm myliłam się. Nie będę zmieniać ich tylko po to bo parę przedmiotów mi się nie podoba. Zmieniać tryb na ścisły po roku czystej humanistyki? Być może najgorszy błąd. Oczywiście sesja się zbliża dopiero, ale są poprawki - spokojnie. 
Dobra, dobra planuję na styczeń 5 notek, więc reszta informacji później! 

***

2014? Najwspanialszy rok w całym moim dotychczasowym życiu! Dlaczego tak sądzę? A już odpowiadam, rozpoczęłam walkę ze swoimi słabościami. Czy wygrałam? Myślę, że w ponad połowie przypadków dopięłam swego. Pokonałam swój strach, przykładem może być matura ustna (jeden z wielu przykładów, stres pojawiał się bardzo często - pocieszające jest to, że zawsze stawałam do walki z nim, nigdy nie rezygnowałam). Zdobyłam najlepsze znajomości, które przyczyniły się do mojego obecnego szczęścia (to też nie było łatwe, ale "nieświadomie dawałam jakieś znaki"(?). Tak, też tego nie rozumiem, bo chyba byłam taka jak zawsze, ale okej :D). Spędziłam dwa miesiące w UK, zmieniając całe życie o 180 stopni. Rozpoczęłam studia i szkołę policealną (była obawa czy to połączę). Można też dodać, że przestawiłam się na tryb oszczędzania i zarobiłam na parę potrzebnych  w fotografii rzeczy. 

Tak jak mówiłam jak najbardziej skrótowo, bo nie ma potrzeby opisywać po kolei miesięcy. Bywały lepsze gorsze. Jednak suma wszystkich dała wynik na plusie. Teraz proszę o taki sam albo lepszy 2015 :)