Marzec się kończy. Najlepszy, a za razem najbardziej pracowity miesiąc dobiegł końca. Z jednej strony fajnie, bo mogę odpocząć... a z drugiej źle, ponieważ kwiecień zapowiada się nudno.
Szkoda, że w marcu było tak mało słonecznych i ciepłych dni. Tamten rok bardziej w nie obfitował... dziś padał śnieg, złapał mnie na przystanku i musiałam chować się za maszyną do biletów. Tak kończy się jazda na jedne zajęcia. Przynajmniej dowiedziałam się, że pomnik przy którym wysiadam z tramwaju, przedstawia Redena. Lubię jak ktoś mi opowiada o historii miast...
Dzisiejsza notka jest ostatnią marcową - więc powinnam wypisać daty notek na kwiecień... Szczerze? Przeglądam mój kalendarz i nic się nie dzieje w tym miesiącu. Żadnych festiwali, do matury uczyć się nie muszę, do sesji jest jeszcze trochę czasu. Jedyną taką datą powiedzmy ważną jest 26 kwiecień, chociaż nie wiem jaką notkę dodam - bo chyba raczej nic tego nie zobrazuje. Tak więc plan na ten miesiąc będzie czysto teoretyczny:
5 notek:
- jedna ze zdjęciami
- jedna tematyczna
- 26 kwiecień
i dwie wolne na codzienne marudzenie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz