Tak, w dniu dzisiejszym minął rok od założenia tego bloga. Szalony rok, pełny niespodzianek - pozytywnych oczywiście... nie no te inne też były.
Przejdźmy do sedna sprawy! Od tygodnia zastanawiam się jak tę notkę napisać... Rok temu opisywałam mój okropny sen; marudziłam, że nikt tego dnia mnie nie lubił; oznajmiłam, że pan S. chciał mnie zabić drzwiami. Nic takiego dziś się nie działo. Nawet zapamiętałam mój sen, ale nic nie wnosi do mojego życia... albo inaczej obudziłam się po prostu jak po większości snów. No po prostu nie ma o czym pisać. Dzień jak co dzień, więc co sprawiło, że rok temu postanowiłam założyć tego bloga? Wyjaśnieniem tego jest mój tytuł: ktoś mi ukradł nazwę. Blog miał być czysto fotograficzny, ale okazało się, że moja pierwotna bardziej kreatywna nazwa jest zajęta. Chciałam zobaczyć co za wafel mi ją 'ukradł', no i się dowiedziałam... Heh, po przeczytaniu jedynej notki, stwierdziłam heeej przecież ja też znowu mogę tak pisać. Mogę marudzić na wszystko, a i tak nikt tego nie przeczyta. No i jestem. Już rok. Jak już się tu pojawiam z chęcią napisania tej jednej z pięciu notek - patrzę z przerażeniem na statystykę, że bywają osoby które odwiedzają to. Co oni sobie biedni myślą...
Myślę, że gdyby nie tamten blog to nie pisałabym bym tu. A twórczość zniknęłaby po kilku nieudanych zdjęciach. Jednak mimo dezorganizacji i zapominania o notkach, mam czasem chęć tutaj pomarudzić i subiektywnie ocenić świat. Oby trwało to jeszcze długo, chcę pobić moje poprzednie blogowe "dzieło" (aż dziwne, że pisałam tam prawie codziennie przez trzy albo nawet cztery lata...)
No... to wszystkiego najlepszego dla: KTOŚ MI UKRADŁ NAZWĘ :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz