Z góry przepraszam za opóźnienie, ale napisanie trzech notek w parę dni nie należy do łatwego zadania (patrząc na moje zorganizowanie na tym blogu). Mimo iż tę notkę pisze już w marcu, to dodam z datą lutową bo taki był plan.
Byłam na maratonie fotograficznym w ramach zajęć - oczywiście gdybym miała wtedy normalne zajęcia w szkole to też bym na nim była. W sumie to nie ma tu dużo opowiadać o samym maratonie, bo szczerze mówiąc w tamtym roku lepiej się bawiłam. Wiem, że są różne gusta artystyczne, ale na niektóre zdjęcia patrzałam się ze skrzywioną buźką... Plus za pomysł, ale realizacji troszkę nie zrozumiałam. Oczywiście po za tym jednym przypadkiem reszta była wow. Szczególnie zdjęcia jednego z naszych wykładowców oraz reportaże naszego południowego sąsiada.
Najważniejszą jak dla mnie rzeczą jest to, że pokazali tam też moje zdjęcie. Tak jak napisałam parę notek wcześniej - rok temu miałam takie założenie czy marzenie. Powoli zaczynam coś tam realizować, chociaż tak patrząc na mój styl to ciężko będzie go wypracować na taki, który ludzi może zaskoczyć. Aleeee od tego mam szkołę :) A tak naprawdę strasznie fajnie jest zobaczyć swoje zdjęcie na wielkim rzutniku i mieć świadomość, że widzi je z setka osób (nie wiem ile tam ich było :D). Takie coś daje wielkiego kopa, ogromną motywacje do dalszego działania. Niesamowite uczucie, naprawdę. Pisząc to mam ochotę nagrać swoje słowa i zamienić blog w vlog'a - ale powtarzam: nie jestem medialna. Musicie uwierzyć i wyobrazić sobie z jaką pasją (?) i radością to piszę.
***
To tyle, a teraz obiecana marcowa rozpiska:
22 marzec - relacja z MFF
24 marzec - rocznica bloga
26 marzec - urodziny
Pozostałe dwie notki są wolne, chociaż 4 marca wyjeżdżam do Niemiec - więc MOŻE też jakaś relacyjka się pojawi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz