poniedziałek, 29 września 2014

Proszę przeszłość wstrząśniętą niemieszaną - raz

Nie mam pojęcia jak opisać mój aktualny stan wewnętrzny... Wszystko stało się jedną wielką mieszanką i sama nie wiem czy mi czegoś brakuje, czy chcę o tym zapomnieć. Jest jesień więc to normalne, że mam dziwne humory... jednak tamtej jesieni chyba ich nie miałam. Widziałam wszystko w jasnych barwach i ciągle się śmiałam. Teraz też tak oczywiście jest, ale mniej. Najgorsze są wieczory i to wspominanie. Cieszę się, że przynajmniej nie myślę "co byłoby gdybym ..." Zrobiłam wszystko co mogłam, a nawet więcej przez co w jakimś sensie czuje się dobrze. Niektóre osoby jednak utrudniają niektóre sprawy i psują mój ład, w takich chwilach mam ochotę rozszarpać je i siebie również. Ponieważ ten ład zaakceptowałam i dzięki niemu ruszyłam dalej bez totalnego załamania i chciałabym żeby tak pozostało. Pewnie jak zacznie mi się uczelnia nie będę miała czasu na takie myślenie. Łączenie dwóch szkół to ciężka sprawa, nawet dla najlepszych. Chociaż myślę, że teraz tego mi trzeba. Podobał mi się ten weekend, już nie jest tak jak było, nie ma żadnych ulg ze względu na znajomości... trzeba walczyć od początku o uznanie i dobre stopnie. No cóż chyba ciężko będzie zawalczyć o jedno i drugie ze studio...  No ale cuda się zdarzają. :)

piątek, 26 września 2014

wakacji ciąg dalszy

No to moje wakacje powoli dobiegają końca... Jutro oficjalnie o 8 rano mam pierwsze fotograficzne zajęcia. Ha ha będą jaja, tym bardziej że mam w planie studio którego szczerze nienawidzę. Ale nie o tym tu, bo pierwsze wrażenia opowiem po tych zajęciach.
Obecne wakacje... Już w stu procentach w Polsce. Co z tego, że minęły dwa tygodnie czy nawet tydzień. Kto by liczył, ważne że w Polsce. No jakoś sobie to ładnie leci i towarzysko i czasem no life'owo w domu przed komputerem. Oczywiście towarzysko to Mariacka i inne ciekawe rzeczy. Co najważniejsze to takie przyzwyczajanie się znowu do transportu miejskiego. Nie no ta część wakacji mi się bardzo podobała, w końcu można było porozmawiać o pierdołach - nie ma już rozmawiania o nich w szkole na korytarzu, więc trzeba nadrabiać - a sam fb nie wystarcza niestety :D 
Co do tej no-lifowej rzeczywistości to oczywiście YT i oglądanie jakiś dziwnych filmików z gier (przez co sama znów zaczęłam grać, ale o tym za chwile) oczywiście FB i rozmowy o zielonych simsach z dziwnowa... Do tego mojito lub kawka i idealne jesienne wieczory welcome. Oczywiście jak już mówiłam zaczęłam znów grać na PS3, pierwszą grą był Dead Space - czego żałowałam... z każdym kolejnym potworem, wyłaniającym się znikąd, dostawałam mini zawału serca. Oprócz tego przeszłam (w końcu!!!) GTA V. No, a na lapku grałam w Simsy 4... które mi się w ogóle nie podobają i żałuję, że wydałam na nie kasę. 
Pozytywne rzeczy też robiłam. Kończyłam obrabiać zdjęcia ze zlecenia, wczoraj dostałam za nie kasę i oficjalnie koniec wieczornego siedzenia przy LR czy PS. (Na razie ...) 

A dziś? Dziś kierunek Pyrzowice odebrać tatę, a potem późna kawa na Jagiellońskiej. Jutro o 7 pobudka ...

wtorek, 16 września 2014

iskierka

Wrzesień się kończy, pora znów napisać. Tym razem mam wenę. Pisze to w aucie w drodze na wieś, taka wena najlepsza. Ogólnie to ta notka nie ma jakiegoś specjalnego tematu, sensu itd. Po prostu piszę to co mam obecnie w głowie... Słucham sobie Night Call i myślę o wszystkim co wokół mnie się dzieje. Dalej mam w sobie jakiś brak uczuć, a do tego doszła alergia i bardzo złe samopoczucie. Jednak nie chcę rozprawiać tu o moim zdrowiu.
Byłam dziś w moim liceum poodwiedzać ludzi i porozmawiać... ułożyć zapomniane puzzle. Powiem Wam, że poszło całkiem nieźle. Tak bardzo nie chciałam tam jechać, ponieważ spodziewałam się piorunów nienawiści, a dziesięciominutowy sen tego nie ułatwiał. Ale było przyjacielsko, bardzo... Oczywiście, że się cieszę... mimo wszystko cholernie zależy mi na tej przyjaźni. Nie da się zostawić w tyle czegoś, co próbowało się budować ponad rok (no chyba, że fundamenty nie są stabilne - ale to mi akurat nie grozi). No i nic nie poradzę na to, że mam mózg jaki mam i każe mi się przejmować najmniejszymi pierdołami. 
Ciężko jest mi się odnaleźć obecnie, tutaj w Polsce... Dalej mówię zamiast złoty to funt, a w sklepie dziwie się dlaczego tak dużo osób mówi po Polsku. Potrzebuje jakiejś iskierki albo nawet porządnego wstrząsu... Myślę, że więcej takich dni, jak dziś i rozmów, mi pomogą. Ah no i pewnie Uniwersytet Śląski swoimi sesjami zafunduje mi pranie mózgu. Mimo wszystko cieszę się - a to już jest jakieś uczucie. 

sobota, 13 września 2014

Berlin fotograficznie, w podróży do ...

Ohohoho czy uda mi się napisać pięć notek we wrześniu? Połowa właśnie minęła i tak w sumie nie mam żadnych przemyśleń. Szczerze to czuje się jakaś taka pusta od wszelakich uczuć... + zdecydowanie jestem robotem. Mimo iż jestem totalnie wykończona, to nie potrafię spać. Kocham to, bo mogę robić dużo rzeczy i w ogóle... Jednak z czasem to męczy.

Dziś wróciłam z Berlina. Spędziłam tam tydzień i było bardzo fajnie. Na prawdę nie wiem jak tu to rozwinąć. Po prostu było fajnie. Berlin jest fajny :)