wtorek, 25 marca 2014

Znajomości, wpływy, sława ... ale gdzie?

Pora na drugą notkę, na tym pięknym świeżym blogu. Przyznam szczerze, że jest trochę przemyślana i nie będzie ona pisana na całkowitym spontanie. Jej początek owszem ...

Od paru dni czytam sobie różne pierdoły, które przychodzą mi na maila. Horoskopy, przepowiednie i inne dziwne rzeczy. Nigdy tego nie robiłam, ale jakoś tak teraz chciałam się zmotywować czy coś. W każdej tej pierdółce 'magicznej' jest napisane, że poznam nowe znajomości i doprowadzą mnie one do mojej wymarzonej kariery. Chwila, chwila ... Prawie codziennie kogoś poznaje, ale to ma mnie gdzieś doprowadzić? No tak zaowocuje to mówieniem sobie cześć. Jeżeli się nie rozwinie tej znajomości to jest ona potrzebna tak jak lajki na facebook'u. Do czego zmierzam. Tum turu tum: komunikacja międzyludzka. 

Przyznam szczerze, że nie lubię pisać. Wolałabym to nagrywać, ale nie mam jakiegoś takiego medialnego czegoś by zwróciło uwagę. Z reguły to wolę rozmawiać z ludźmi 'face to face' niż pisać. Weźmy np. taki stresik przy pisaniu. Poznajesz nową osobę, dodajesz na fejsie - wow, fanfary, fajerwerki. Przychodzi jednak taki moment, że chcesz napisać. No to dla przykładu taka ja - zaczynam pisać, sprawdzam wszystkie przecinki, polskie znaki, poprawność gramatyczną i inne magiczne rzeczy. Kiedy w końcu to napiszę, to tak trzymam palec nad enterem i trzymam, w międzyczasie rozmyślam czy jest sens to wysłać. Potem szybka decyzja ENTER i poszło! Najgorszą rzeczą po wysłaniu jest czekanie na jakąś reakcję osoby po drugiej stronie. Na ekranie swojego telefonu czy tam komputera widzę - wiadomość została odczytana. Znów stres, znów czytam to jeszcze raz, szukam błędów. Czekam na jakąś reakcję. (Tutaj można dodać algorytm matematyczny) 
(więc strzałeczka numer jeden) Nie odpisał. I tu się zaczyna... Po co to zrobiłaś, dziewczyno nigdy więcej. Nie powinnaś mieć Internetu, co ty wyprawiasz?! - w skrócie, kłótnia z własnymi myślami.
(strzałeczka nr dwa) Widać kropeczki znaczące, że odpisuje. Kolejny raz sprawdzam czy dobrze napisałam pierwszą wiadomość. Pojawia się odpowiedź i znów wszystko od początku. 
Następną sprawą może być właśnie ta poprawność w każdym względzie. Do takich osób nigdy nie wysłałam 'xd' (teraz polecam sprawdzić rozmowy ze mną i się okażę czy jak pisałam do was miałam stresa) sama uważam to za dziwne, ale znajomych tym męczę. Ktoś mi kiedyś powiedział, że w całej historii rozmów użyłam tego milion razy? Heh :) To nie jest tak do końca z tym stresem, po prostu czasem chcę dobrze wypaść, a trudno to zrobić pisząc po każdym zdaniu 'xd'. 

Wracając do tematu, wolę rozmowę na żywo - lub przez telefon - bo nawet jeśli jest stres, to się mówi: nie zrobisz tego teraz, nie zrobisz tego nigdy. A napisać można zawsze, nawet o 2 w nocy gdy ma się zły sen. Przy pisaniu nie widać też emocji, które dla mnie są bardzo ważne. Co z tego że ktoś mi wyśle ':)' przecież nie trzeba się uśmiechać do monitora. Ja tak robię, ale może ta druga osoba mnie nie lubi i tylko udaje wysyłając uśmieszki? No przede wszystkim za to kocham rozmowę na żywo: UŚMIECH! Dlatego uśmiechajcie się jak ze mną rozmawiacie, bo inaczej mi smutno i myślę, że coś jest z wami nie tak. Potem chodzę taka nieogarnięta i myślę jak pomóc.

Podsumowując to długie coś (nie wiedziałam, że aż tak się to rozwinie!) mogę powiedzieć, że jednak czasy bez facebook'a i telefonu były lepsze. Teraz ciężko jest zdobyć taką prawdziwą znajomość, a szczególnie jak widzisz, że ma +1000 znajomych.

3 komentarze:

  1. Widać, że z LODów!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że z LODów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no :) Szkoda tylko, że tych zajęć dziennikarskich jest tyle co kociak napłakał :)

      Usuń