poniedziałek, 24 marca 2014

nieistniejące metro

Nowy blog? Nowe wyzwanie. O tak.
Nie chcę wracać do starego, ponieważ zbyt długo mnie tam nie było. Pojutrze mam urodziny, więc pora zacząć od nowa. Już na pewno nie będzie tak kolorowo. Ten cały design choć fajny to zajmuje dużo czasu, a tak naprawdę nie o to chodzi w blogowaniu.

Przechodząc do moich dzisiejszych rozmyślań to ... miałam straszny sen. Jeszcze nigdy nie miałam takiego snu. Obudziłam się z płaczem i cała się trzęsąc. Oczywiście rozglądałam się po pokoju o co chodzi i co właśnie miało miejsce. Sen należał do tych bardzo realistycznych, mój mózg dopracował wszelkie detale ubrań, włosów, oczu - ale mój drogi narządziu odpowiadający za myślenie, w Katowicach nie ma metra :) To jak dla mnie jedyny paradoks tego snu. W sumie nie będę go tu opowiadać, bo kto ma wiedzieć ten wie. Było metro, była uczuciowa strata, był płacz.
Piotrek chyba wie najlepiej, napisałam do niego tylko jak się obudziłam. Dobrze, że nie spał i jakoś mnie uspokoił. Mam nadzieje, że się uśmiechasz czytając to.

A co w szkole? W szkole jak w szkole. Chociaż dziś to mnie chyba nikt nie lubił. No, ale żeby próbować zabić drzwiami? O tym to jeszcze nie słyszałam. Gorące pozdrowienia dla pana S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz