wtorek, 26 maja 2015

Rumunia 2015

Z gorącego kraju ponownie do zimnej Polski... Brzmi to tak okropnie, ale po 17 godzinnej jeździe mogłabym się znaleźć gdziekolwiek byle nie w tym autokarze. Pamiętam jak po pierwszej wycieczce do UK powiedziałam: nigdy więcej autokarem - no, a taka prawda, że od tamtego czasu byłam jeszcze raz w UK i teraz w Rumunii autokarem. 
Co tu ciekawego opowiedzieć o tym plenerze... hmmm... Widoki przecudowne, starodawne miasta także. Nawet zamki można uznać za fajne chociaż takich nie lubię - szczególnie po odkryciu prawdy o Drakuli. Jeśli już sobie tu narzekam to przyznam, że mało czasu było na te miasta - więcej spędziliśmy w drodze do nich. No, ale też tak obiektywnie patrząc co robić tam więcej czasu? Na zdjęcia, jedzenie i rozmowy wystarczyło. Oczywiście wieczorami przepisywałam notatki z 'ukochanej' retoryki (o tym w ostatniej notce). Najbardziej podobał mi się Brasov, magiczne miejsce z widokiem na ogromną górę - klimat przecudowny! Niestety zdjęcia z tego miasta w większości robiłam analogiem, a zanim wywołam pewnie minie trochę czasu. Skończy się sesja to o tym pomyślę.
Cieszę się, że miałam okazję odwiedzić ten kraj, bo wiadomo, że sama bym nie pojechała - a tu kolejne Europejskie państwo odwiedzone. Zostało jeszcze dużo, ale damy radę!:)





czwartek, 21 maja 2015

#2 Mocny punkt obrazu



Wyzwanie #2 mocny punkt obrazu. 
Zdjęcie, które znacznie lepiej obrazuje te zagadnienie niestety mam na innym komputerze. Moje lenistwo oczywiście się włączyło i na zastępstwo taki obrazek. Jak dla mnie trochę wspólnego ma z mocnym punktem :P 

środa, 20 maja 2015

Bieg rzeki, życia ... co?!

Mam na telefonie dwie notki, ale są bardzo pesymistyczne i w ogóle złe. Dlatego ich nie dodam, a może jakoś tu przybliżę - bo jest już 20 a większość była właśnie pesymistyczna. Nie może tu być za kolorowo, ponieważ to niemożliwe... Trochę się tych informacji nazbierało, ale byłam pewna że pierwsza majowa notka jest już dodana. No, ale jednak się myliłam - a szkoda... 
Ogólnie to było dziwnie, dużo stresu przed egzaminami. Cału ten miesiąc jest jakiś stresujący pod względem wszystkiego. Szczerze, to ta notka którą pisałam kiedyś jakoś późno w nocy jest super. Jednak jedyne co mogę tu z niej napisać to pierwsze parę zdań. "Mówi się, że nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej rzeki... Tylko, że zanim weszliśmy do niej przygotowywaliśmy się dobry kawał czasu, to wszystko wydaje się łatwiejsze jeśli mamy powtórzyć ów akcję. Mamy również do tego wielki sentyment... no i błędy stają się wyborem." Bla bla bla, to wszystko ma coś w sobie i nie ważne, że pisałam to po północy - czasem wydaje mi się, że wtedy najklarowniej myślę. Wszystko nieświadomie naprowadza człowieka na dany tor życia i ciężko jest się zatrzymać mówiąc STOP, mimo iż w głębi duszy czujesz, że pewne sytuacje się powtórzą. Czy warto dla tych paru chwil radości niszczyć siebie? Niestety ja odpowiem, że tak - za dużo poświęciłam żeby teraz na nowo zmieniać swój byt (a niech będzie tak filozoficznie! :P). 

I tym dziwnym akcentem kończę tę notkę. Jutro fotograficzne wyzwanie się doda automatycznie, a ja wyjeżdżam podbijać Rumunię. Dozo.


niedziela, 17 maja 2015

Czechy 2015

Po męczącym tygodniu, a raczej dwóch tygodniach przyszła pora na czeski plener. Osobiście jestem zakochana w tym kraju więc cokolwiek bym nie zobaczyła to wow. Ogólnie w Czechach dotychczas byłam tylko w Pradze, Cieszynie (oczywista oczywistość), Kromeriż'u, Ostrawie. Po tym plenerze dopisać mogę Stramberk, Koprivinice i Novy Jicin. Najważniejsze jest to, że dopisała nam pogoda. Skutki tego można to było zobaczyć na drugi dzień na moim spalonym nosie. A jak było na samym plenerze? Na początku nudno, ale z czasem po rozbudzeniu i obiadku zrobiło się bardzo ciekawie. Dużo chodzenia, dużo zdjęć. Ogólnie cudnie. Bardzo spodobał mi się pomysł losowania tematów i szukania ich realizacji w ostatnim odwiedzonym miasteczku. Czech oczywiście nie pozostawię na dłuższy czas samych, bo od października zaczynam naukę tego języka. A co dalej? No cóż los pokaże, ja jakieś plany/marzenia już mam. :)