No i blog już ma trzy latka. Jak to leci... pamiętam jak na poprzednim obchodziłam 3 lata istnienia, a tu już kolejny tyle ma. Myślałam cały tydzień co by tutaj napisać. Rok temu ominęłam ten dzień, a dwa lata temu też zastanawiałam się co takiego napisać i po prostu wyjaśniłam pochodzenie nazwy. Myślę, że dzień w którym założyłam bloga był w jakimś sensie wyjątkowy. Może dzień, a może po prostu to zderzenie dwóch światów, które tak naprawdę są jednym okropnie chaotycznym światem. Kiedy w życiu człowieka zaczyna się coś dziać, ma ochotę gdzieś to przelać, a że ja nie do końca jestem istotą społeczną (która musi znajomym opisać dokładnie swój "problem") wybrałam blog. Wiem, że w większości opisuje tu jakieś dziwne depresyjne chwile, ale właśnie wtedy mam czas największych przemyśleń. Nie potrafię czasem pojąć co się wokół mnie dzieje i dlaczego, więc chce tu to napisać. Może za 10 lat będę się z tego śmiać... takie problemy, problemiki.
Ogólnie rok 2014, był takim dziwnym rokiem. Dziwnym, ale gdyby go nie było, to nie wiem czym bym się stała. Oczywiście, nie ma co gdybać. Może w alternatywnej przestrzeni, gdzie wybrałam inną kolej rzeczy jestem szczęśliwsza? Kurczę. Szczęście to takie subiektywne odczucie. Ciężko jest o nim myśleć, a co dopiero dyskutować. Hmmm... no dobra.
Co się zmieniło przez te trzy lata? Oj dużo. Pierwszą rzeczą jest na pewno nieregularne pisanie tutaj. Jeśli jednak miałabym opisywać każdy dzień, byłaby jeszcze większa nuda. Także moje marudzenie, narzekanie to taka norma. Dziwne wypaczenia na szczęście minęły, oh głupotki, głupotki. No, ale nie wszystko się zmieniło, np. dalej prawie codziennie pokonuje te same tory, tym razem w drodze do pracy. Trafiam nieraz na ciapągi. Nadal mam stresa, że komuś rozwalę auto stojąc w korku na słynnej górce pod torami. No i nadal kolorem idealnym jest niebieski. Coś tam z szalonej blondynki zostało. Tylko teraz auto inne i mniej blondu na włosach. Nie no, jest spoko.
Taka nijaka ta notka wyszła. Nie umiem już pisać na spontanie. Może coś jutro edytuję (pewnie nie! :D) A tymczasem pora spać.